Kreatywność nie lubi skromności. Jak odnaleźć poczucie własnej wartości i zakomunikować je światu.

Aktualizacja: kwi 23



Kuba Łuka. Jak odnaleźć poczucie własnej wartości. Post. Blog Hasztag Kreatywność. Mężczyzna zwycięża


Rano po rozdaniu Oscarów w 2020 roku odpaliłem Google, żeby sprawdzić, czy moja faworytka, Islandka Hildur Guðnadóttir otrzymała statuetkę za muzykę do filmu „Joker”. Na stronie Wyborczej przeczytałem wstępniak, którego pierwsze zdanie brzmiało: „Skromna Islandka Hildur Guðnadóttir swoją trudną muzyką podbija świat”. Po raz tysięczny w swoim życiu zadałem sobie pytanie, dlaczego skromność jest dla nas tak ważna, że staje się pierwszym słowem w informacji o oscarowej wygranej?. System edukacji, wraz z późniejszym rozwojem zawodowym opierają się na zależności między tym, co wiemy i wyrażamy na zewnątrz, a ilością pochwał, lub nagan, które za to otrzymujemy. Pochwały - powiedzmy to sobie szczerze - są często jedynym, co sprawia, że taką czy inną decyzję życiową uznajemy za słuszną. Natomiast między nas a świat pochwał wkrada się skromność. Skromność, jako cnota, nawyk i niejednokrotnie zwykła, podła blokada kreatywności. Jeżeli wciąż wierzycie, że owa mityczna skromność dokądś was zaprowadzi. Zapraszam do czytania tego artykułu!


#1 Co to $#!&@ jest ta skromność? Nie wiem jak wygląda to w innych krajach, ale w Polsce dobre mówienie o sobie jest zarezerwowane - w najlepszym wypadku - dla tych, których „ktoś” już wcześniej zauważył, docenił i odbił na nich pieczątkę „to jest dobre”. Piszę, że w najlepszym wypadku, ponieważ nawet osoby znane i rozpoznawalne - takie z wieloletnim dorobkiem - są zbyt często cenione za skromność, niż faktycznie za to, jak dobre są w wykonywanej przez siebie profesji. Zatrzymajcie się więc teraz na chwilę, i zadajcie sobie to prawdopodobnie najważniejsze pytanie dzisiejszego dnia, które brzmi: co to kurwa jest ta skromność i dlaczego traktujemy ją jako jedną z najważniejszych cnót osoby kreatywnej? Skromność prowadzi do bardzo krzywdzącego przekonania, które mówi o tym, że nawet jeżeli robicie coś bardzo wartościowego, to komunikowanie tej wartości na zewnątrz jest czynnością wykraczającą poza zasady dobrego wychowania. Określanie, kalkulowanie i osądzanie tej wartości jest zarezerwowane dla mitycznych „innych”, którzy mają jako jedyni prawo ocenić, czy to co zrobiliście jest dobre, czy też złe. Wy natomiast zostajecie takiego prawa pozbawieni, ponieważ - no właśnie teraz będzie najlepsze - ponieważ tak po prostu nie wypada. Wujek, ciocia, mama, tata, koledzy z pracy się obrażą, tylko dlatego, że nie jesteście skromni i się przechwalacie. #Fuuuuuj



foto: Unsplash

#2 Zanim zakomunikujecie coś światu, zastanówcie się najpierw, co sami o tym myślicie Nawyk szukania poczucia wartości na zewnątrz uzewnętrznia się w skromności i prowadzi w prostej linii do bardzo dziwnych zachowań oraz przyzwyczajeń. Sprawiają one, ze cały proces kreatywny sprowadza się do wypluwania z siebie rzeczy, nad którymi nie mamy do końca kontroli, bo po prostu nie potrafimy ostatecznie określić, czy są one dobre, czy też nie. Nie potrafimy, ponieważ skromność nam tego zakazuje i zamyka wartość tego, co stworzyliśmy w zdaniach w stylu: „takie coś sobie tutaj dłubię…”, „hejka, takie coś ostatnio zrobiłem, wrzucam i czekam na krytykę”, i tak dalej. Największym chyba problem, który dotyka osoby kreatywne, jest dysonans między chęcią tworzenia, a specyficzną niechęcią wobec tego, co się wykreowało. Jeżeli po skończeniu jakiegokolwiek projektu nachodzą was wątpliwości w stylu: „kto tego posłucha?”, „kto to przeczyta?”, „kto się tym w ogóle zainteresuje?”, oznacza to, że jesteście w pułapce, która może utrudnić wam zakomunikowanie komukolwiek wartości tego, co właśnie stworzyliście, a pod czym - z założenia - wy sami powinniście podpisywać się wszystkimi możliwymi kończynami, bo nikt inny nie może tego za was zrobić. I uwierzcie mi - nie zrobi. Macie obowiązek decydować o wartości tego, co robicie, ale najpierw sami musicie wiedzieć, co naprawdę o tym myślicie. Pamiętajcie, że na tym świecie tylko wy sami wiecie, co chcieliście powiedzieć, ile pracy was to kosztowało i dlaczego zrobiliście to właśnie w taki, a nie inny sposób. Pamiętajcie więc, że komunikowanie wartości tego, co robicie zaczyna się od was samych. Żeby jednak to zrobić, musicie najpierw taką wartość po prostu poczuć w stu procentach. A skromność prowadzi w zupełnie przeciwnym kierunku. Skromność nakazuje wam zapomnieć o tym, że wiecie i nakłania do zadawania pytań osobom, które prawdopodobnie nie znają odpowiedzi.




foto: Unsplash


#3 Nie chodzi o to, żeby się przechwalać, ale jednak… Zupełnie serio nie wciskam tutaj teraz nikomu wizji chwalenia się byle czym i krzyczenia na cały głos, że powstało coś zajebistego, kiedy na przykład nie powstało. Zapytam jednak po raz kolejny - kto ma bardziej wierzyć w zajebistość tego, co robicie, jak nie wy sami? Jest szansa, że pojęcie „przechwalania się” zostało stworzone tylko po to, żeby pejoratywnie określić fakt pozytywnego mówienia o efektach swojej pracy. Skromność i przechwalanie się to terminy wymyślone po to, żebyście poczuli się winni tego, jak dobrze czujecie się z tym, czego właśnie dokonaliście i jaką ma to dla was wartość. A poczucie winy, jak to poczucie winy - lubimy zjadać je na śniadanie, obiad i kolację i podobno również się z nim rodzimy (w judeo-chreścijańskim kontekście naszej kultury). Pamiętajcie, że nie jesteście całą kulturą, narodem, czy społeczeństwem. Z powodzeniem możecie więc to poczucie winy odłożyć gdzieś na bok. Wolno wam odwiesić je na kołek i przestać czuć się źle z powodu dobrego myślenia o tym, co robicie, lub planujecie robić.


#4 Odpowiedzialność za poczucie wartości Kiedy przestaniecie myśleć o wszystkim w kategoriach skromności okaże się nagle, że jesteście w posiadaniu narzędzi do wzięcia pełnej odpowiedzialności za efekty swojej pracy. A uwierzcie mi - prędzej czy później będziecie musieli wziąć za nie pełną odpowiedzialność. Wiecie jak to jest z opinią innych na jakikolwiek temat - wystarczy gorszy dzień i sypie się hejt. Wysyłanie w świat tego, co robicie z nadzieją na poklask i pozytywny odzew, który ma dopiero nadać wartości temu, co robicie to po prostu myślenie życzeniowe. Poszukiwanie tej wartości gdzieś w świecie innych ludzi sprawia, że jesteście cały czas zawieszeni w nadziei na „więcej”, którego może nigdy nie doświadczycie. Natomiast umiejętność samodzielnego stwarzania tej wartości jest najbardziej odpowiedzialnym modelem patrzenia na to, co robicie. Odpowiedzialne komunikowanie światu wartości efektów swojej pracy to wdzięczność za to, co właśnie stworzyliście. W takiej odpowiedzialności zawiera się również świadome przekonanie o braku wartości niektórych pomysłów. Bo wartość mają tylko te koncepcje, które wy sami wyłonicie ze zbioru wszystkiego, co przyjdzie wam do głowy, a które uznacie za warte rozwinięcia i pokazania światu. Jeżeli chcecie zakomunikować komuś wartość tego, co robicie, musicie najpierw wiedzieć dlaczego jest to waszym zdaniem wartościowe. Musicie wiedzieć również, dlaczego coś waszym zdaniem takiej wartości nie posiada i dlaczego tak właśnie uważacie. Na tym właśnie polega branie pełnej odpowiedzialności za poczucie własnej wartości i za komunikowanie owej wartości światu. Na zakończenie dodam tylko, że po zamknięciu skromności i poczucia winy w szafie, możecie zajrzeć tam od czasu do czasu i sprawdzić, czy nie zjadają ich mole. Życzę miłego dnia, bez skromności i poczucia winy! Kuba Łuka


Spodobał Ci się artykuł? Kliknij i zamów już teraz najnowszą książkę Kuby Łuki "Halo! tu kreatywność", która jest doskonałym przewodnikiem dla wszystkich, którzy korzystają z kreatywności każdego dnia - w pracy, w biznesie, a także w działaniach artystycznych!