Czy współpraca z Kreatywnymi Freelancerami może być udana? 10 wskazówek dla Pracodawców

Aktualizacja: kwi 23




Postanowiłem poruszyć dzisiaj problem, który obserwuję spokojnie od naprawdę wielu lat. Jest nim dynamika relacji zleceniodawców i wykonawców widziana z punktu widzenia tych pierwszych. Niewiele się w sumie mówi na temat tego, że osoba, która płaci za wykonanie danego zlecenia ma również bardzo wiele obowiązków wobec drugiej strony. Jakość i powodzenie całej współpracy zależy więc w takim samym stopniu od zleceniodawcy, jak i wykonawcy. Przepracowałem do tej pory naprawdę wiele lat w branży kreatywnej i miałem w tym czasie do czynienia w zasadzie z każdym rodzajem klienta. Znaleźli się wśród nich tacy, którzy całymi sobą angażowali się w projekty, otrzymywałem od nich błyskawiczny i rzeczowy feedback, płacili w terminie i ogólnie z wielką chęcią do siebie wracaliśmy. Byli też jednak klienci chimeryczni, zmienni, niesłowni, niepłacący, trudni w kontakcie, agresywni, roszczeniowi, zrzucający całą winę na podwykonawców, czy też płacący niechętnie. W kontakcie z nimi liczyłem dni do końca współpracy, czasami była ona zrywana przedterminowo, wszystko ocierało się o sąd, a nierzadko musiał interweniować windykator. Jak już wspomniałem wcześniej moim zdaniem odpowiedzialność za udaną współpracę między klientem a wykonawcą spoczywa zawsze po środku. Dzisiaj jednak postanowiłem skupić się na tym, co zamawiający może ze swojej strony zrobić, żeby nie utrudniać relacji z Kreatywnymi oraz Freelancerami. Zapraszam do czytania!



# Kreatywni są najczęściej ekspertami w swojej dziedzinie


Podstawowy problem na linii Zleceniodawca i Kreatywny wykonawca zlecenia polega na tym, że najczęściej mijają lata świetlne, zanim ten pierwszy przyzna rację drugiemu. Jeżeli macie w zwyczaju zaczynać współpracę od totalnego braku zaufania Wasza relacja z całym projektem kreatywnym będzie trudna, skomplikowana i niełatwa dla każdej ze stron. Istnieją na rynku takie branże zawodowe, które bez względu na jakość usług darzy się z jakiegoś powodu nadmiernym zaufaniem. Mam na myśli wszystkie zawody, które oferują społecznie zrozumiałe produkty oraz usługi. Ekipy remontowe, mechanicy, lekarze, sprzedawcy samochodów, prawnicy są branżami, którym potrafimy jako społeczeństwo powierzyć swoje pieniądze bez większych obaw, nawet jeżeli już wcześniej nacięliśmy się na podobne usługi. Dzieje się tak moim zdaniem dlatego, że z grubsza rozumiemy na czym ta praca polega. Już od przedszkola dowiadujemy się o co chodzi w tych, a także wielu innych „normalnych” zawodach, natomiast zajęcia kreatywne pozostają po prostu egzotyczne i niezrozumiałe. Wiem coś o tym, ponieważ moi rodzice skończyli ASP, ogólnie od zawsze pracowali kreatywnie. Na etapie przedszkola i podstawówki było to dla moich rówieśników oraz nauczycieli coś niespotykanego - zwłaszcza w tamtych czasach, bo mówię o przełomie lat 80 i 90. W tym miejscu muszę dodać, że cenię i szanuję wszystkie zawody świata pod warunkiem, że wykonują je odpowiednie osoby.


W poprzednim mieszkaniu, do którego się wprowadziłem natknąłem się na gniazdka oraz kable, do których nikt nigdy nie podpiął prądu. Jest to doskonały dowód na to, że potrafimy zaufać „fachowcom” i zapłacić im pieniądze tylko dlatego, że uważamy ich właśnie za fachowców i jednocześnie myślimy, że wiemy jaką usługę otrzymamy za określoną kwotę. Jeżeli więc podchodzicie do współpracy z Kreatywnymi, jeżeli powierzacie im konkretne zadanie - bez względu na to, czy będzie to projekt stron internetowej, kompozycja muzyki, czy cokolwiek innego - zacznijcie od uważnego wysłuchania tego, co mają Wam do powiedzenia. Dzięki temu zrozumiecie w jakimś stopniu czym naprawdę jest usługa, którą zamawiacie. Zrozumienie jest pierwszym krokiem do jako takiego zaufania, które z kolei stanowi dobry fundament do stworzenia udanej współpracy.


Pamiętajcie, że Kreatywni są najczęściej ekspertami w swojej dziedzinie. Podkreślam „najczęściej”, ponieważ na rynku nie brakuje oczywiście kreatywnych odpowiedników elektryków, którzy zupełnie nie znają się na swojej pracy i podpinają gniazdka bez prądu. Kiedy jednak mówię o ekspertach mam na myśli wszystkich, którzy naprawdę wiedzą, co robią. Jeżeli więc trafiliście do kogoś z polecenia i na przykład widzieliście jego wcześniejsze dokonania (niekoniecznie takie, jak Wasze zlecenie) możecie być pewni, że trafiliście dobrze i nie musicie tracić dwóch tygodnie na siłowanie się, przepytywanie i sprawdzanie, czy dana osoba naprawdę potrafi posługiwać się Photoshopem, bo to po prostu wstyd. Zamiast tego usiądźcie razem, umówcie się na telefon, czy jak tam się chcecie komunikować. Porozmawiajcie o projekcie i posłuchajcie na czym polega jego wykonanie.



# Kreatywni mają swój plan działania i nie wyssali go z palca


Kiedy zrozumiecie już, że Kreatywni są ekspertami w swojej dziedzinie, pora na na punkt kolejny. Jest nim pogodzenie się z faktem, że potencjalni wykonawcy Waszego zlecenia mają swój plan działania i niekoniecznie musi się on pokrywać z Waszymi wyobrażeniami na ten temat. Dobrze wykonana praca, to praca na tyle bezproblemowa, na ile się da. Po latach działań w danej branży każdy Kreatywny ma swój indywidualny system pracy i naprawdę nie musicie wchodzić w ten system „z butami”. Jedyne co w ten sposób możecie uzyskać, to naprawdę poważne opóźnienia i niepotrzebny stres. To jasne, że dobrze jest przekazać sugestie i dowiedzieć się, dlaczego rzeczy powinny być robione w taki a nie inny sposób. Dowiedzieć się znaczy jednak poznać prawdę, a nie negować ją z zasady tylko po to, żeby coś było wykonane na Waszych warunkach. Zlecenia kreatywne mają to do siebie, że na co dzień widać tylko wierzchołek góry lodowej. Oglądacie w telewizji reklamę, która trwa 30 sekund, słuchacie trzyminutowej piosenki, zerkacie na logo, zdjęcie, czytacie copy na etykiecie jakiegoś produktu. Możecie więc zupełnie pominąć fakt, że wykonanie każdej z tych rzeczy zajęło jednej osobie, lub całemu zespołowi dni, a nawet miesiące ciężkiej pracy. Praca ta przebiegała według pewnego planu i miała określoną strukturę.


Kiedy wchodzicie do samochodu nie macie raczej wątpliwości, że ktoś poświęcił na stworzenie takiego pojazdu naprawdę dużo czasu i energii. Pewnie niejednokrotnie widzieliście w telewizji, książkach, czy internecie jak wygląda fabryka. Ponadto jesteście w stanie naprawdę dotknąć każdego z elementów we wnętrzu i pod maską. Realizacja zlecenia kreatywnego wygląda podobnie. Różnica polega na tym, że tych wszystkich elementów po prostu nie widać. Nieczęsto zagląda się na „halę produkcyjną” Kreatywnych, na której całą praca nad zleceniami zostaje wykonana. Nawet teraz, kiedy czytacie ten tekst możecie nie mieć świadomości, że jego napisanie zajęło mi około dwóch godziny. Następnie spędziłem sporo czasu na edycji tekstu, wybraniu odpowiednich zdjęć, poskładaniu tego wszystkiego na stronie mojego bloga i dopiero wtedy był gotowy do publikacji. Jeżeli przyjdziecie do mnie, każecie najpierw wybrać zdjęcia, potem zrobić edycję tekstu, a dopiero na końcu go napisać (to abstrakcyjny przykład, ale pomysły klientów czasami zahaczają o takie rozwiązania), spędzę kupę czasu na odnalezieniu ścieżki dostępu do realizacji Waszego pomysłu. Na końcu wszystko legnie w gruzach i finalnie i tak zrobię to po swojemu. Dlatego też zanim zaczniecie wpychać się w system pracy Kreatywnego na siłę, spróbujcie zrozumieć z czym macie do czynienia i posłuchajcie uważnie jakie etapy pracy muszą zostać wykonane po drodze, żeby w pełni wykorzystać potencjał osoby, którą zatrudniacie. To prosta logistyka - chodzi o to, żeby pracować możliwie najbardziej wydajnie i w określonej kolejności.



# Kreatywni mają uczucia


Osobiście uważam, że krytyka jest świetnym narzędziem do szybkiego rozwiązywania problemów kreatywnych w projektach, pod warunkiem, że jest to krytyka poparta jakimiś konkretnymi argumentami. Jeżeli więc nie podoba się Wam zaprezentowana propozycja, musicie zapytać samych siebie dlaczego tak jest i co konkretnie można by zmienić. Pamiętajcie, że w każdy jeden projekt ktoś włożył odpowiednio dużo pracy. Podsumowanie tego stwierdzenie typu: „słabe, chcę coś innego” jest co najmniej nie na miejscu i może po prostu delikatnie urazić uczucia osoby, którą zatrudniacie. Każdy, kto wykona dla Was pracę kreatywną będzie potrzebować feedbacku, który pozwoli pójść o krok dalej w projekcie. Jeżeli wiec uważacie, że coś jest słabe, uargumentujcie swoją wypowiedź. A jeśli chcecie coś innego, zastanówcie się co miałoby to być. Zastanówcie się, czy przypadkiem nie jesteście klientem, który nie wie czego chce i czy Wasze „coś innego” nie kłóci się zupełnie z wcześniejszymi ustaleniami. I najważniejsze - nie panikujcie i nie reagujcie agresją jeżeli pierwszy szkic nie jest dokładnie tym, czego się spodziewaliście. Nietrafiony pierwszy projekt to nie koniec świata. Doświadczeni Kreatywni nie będą o nim pamiętać już następnego dnia, natomiast awantura, którą przy okazji tego wywołacie pozostawi na długo ślad na Waszej dalszej współpracy.






# Kreatywni cenią sobie deadline’y


Deadline to po prostu termin wykonania zlecenia, jednak jego angielska wersja zawsze podobała mi się dużo bardziej, ponieważ zawiera w sobie symboliczną informację o nieprzekraczalności. Kiedy zabieracie się za zlecanie komuś pracy kreatywnej, przemyślcie dobrze datę, która będzie się dla Was wiązać z ostatecznym ukończeniem projektu. Następnie zapytajcie Kreatywnego, czy jest realne ukończenie tego tak szybko. Czasami termin taki naturalnie wynika z czynników zewnętrznych, takich jak emisja, czy wpuszczenie produktu na rynek. Jeżeli jednak nic Was zewnętrznie nie ogranicza stwórzcie wewnętrznie w firmie (lub też wspólnie z wykonawcą) taką datę i koniecznie ujmijcie ją w umowie. Musicie wiedzieć, że nic tak nie przeciąga pracy w nieskończoność, jak brak konkretnego deadline’u. Pamiętajcie też, że deadline jest czymś, czego trzymają się wszyscy - Wy również. Dlatego, jeżeli macie ambicje, żeby kończyć pracę terminowo, dawajcie Kreatywnemu feedback najszybciej, jak tylko się da. Nie każcie mu czekać dwa dni na Waszą odpowiedź, ponieważ dla wykonawcy będą to dwa dni, których nie będzie mógł poświęcić na pracę nad Waszym projektem. Na koniec tego wątku zaznaczę jeszcze jedną rzecz. ASAPy i deadline’y od piątku do poniedziałku są niezbyt poważne i moim zdaniem powinny zawsze kosztować więcej. Doba Kreatywnych jest tak samo krótka jak Wasza.



# Kreatywni potrzebują briefów oraz referencji


Brief i referencje to rzeczy, o które często trudno się doprosić - zwłaszcza w mniejszych firmach. Musicie jednak wiedzieć, że są one fundamentem, na którym stoi udana współpraca kreatywna. Brief to taki skrótowo opisany kierunek, w jakim ma iść dany projekt. Zawiera w sobie wszystko, co jest dla projektu najważniejsze. Czasami jest to grupa docelowa, innym razem kolorystyka, nastrój, historia, narracja, stylistyka, cokolwiek. Referencje to z kolei realne przykłady realizacji, które znajdują się na rynku (na przykład strona internetowa, piosenka, copy i tak dalej), a które wyjątkowo się Wam podobają i chcielibyście osiągnąć coś mniej więcej w takim stylu. Przy okazji pamiętajcie, że tworzenie czegoś dokładnie takiego, jak referencje to plagiat i nie wolno Wam nakłaniać do tego żadnego Kreatywnego.


Brief jest konieczny, ponieważ wskazuje on kierunek pracy, Referencje natomiast pokazują „namacalne” przykłady tego, co Wam się podoba. Osobiście najczęściej zajmuję się kompozycją i produkcją muzyki i zawsze śmieję się, kiedy otrzymuję informację w stylu „niech to będzie żywe”. Dla mnie „żywe” może oznaczać techno, flamenco, rock, hip hop i wiele innych stylów muzycznych, więc mam nadzieję, że ten przykład pokazuje, jak wiele błędnych interpretacji może kryć się za czymś, co Wam wydaje się zupełnie jasne, ale nie potraficie tego przekazać. Dlatego też, zanim przystąpicie do współpracy z osobą Kreatywną zastanówcie się, co tak naprawdę chcecie osiągnąć. Bez względu na to, jak wiele spraw chcecie oddelegować na podwykonawców, szukanie kierunku to również Wasza praca, chociażby z tego powodu, że projekt będzie reprezentować Was i Waszą firmę. i unikajcie sformułowań typy: „zrób tak, żeby było dobrze. Ufam Ci”, bo to zawsze oznacza: „nie wiem, czego chcę, ale pokaż co masz”.



# Kreatywnie nienawidzą systemu, w którym projekt jest oceniany przez wszystkich pracowników w firmie



Nie ma nic gorszego, niż kolektywne ocenianie projektu - kiedy wszyscy pracownicy w firmie mają coś do powiedzenia. Takie sytuacje zdarzają się naprawdę często i generują chaos, który na pewno nie wpływa na szybką realizację projektów. W Waszej firmie musi być jedna, góra dwie osoby decyzyjne, które są w stanie określić w jakim kierunku zmierzacie. Jeżeli „oddacie władze w ręce ludu” i pozwolicie, żeby w firmie każdy miał coś do powiedzenia na temat reklamy, logo, strony, czy jakiejkolwiek innej rzeczy, wpadniecie w sidła zbyt wielu gustów, a feedback w stylu „czy to by mogło być jednocześnie czerwone, zielone, białe, mniejsze i większe” przytłoczy każdego Kreatywnego.


Jasne jest, że praca kolektywna sprawdza się na przykład kiedy trzeba sprawdzić, czy zwykli użytkownicy przejdą bezproblemowo przez jakiś stworzony właśnie system. Pamiętajcie jednak, że powierzanie pracy koncepcyjnej zbyt wielu osobom jednocześnie prowadzi donikąd.



# Wasz projekt jest dla kreatywnych po prostu kolejnym zleceniem


Bez względu na to, jak wielka jest Wasza więź emocjonalna z projektem, Kreatywni nie będą tego podzielać, a na pewno nie zaangażują się w niego mocniej, niż w inne rzeczy, które do tej pory robili. Osoba, która zajmuje się realizacją projektów pewnego typu jest w stanie zapomnieć zupełnie już po tygodniu o co tak naprawdę chodziło w zleceniu, które dla Was wykonała. Zleceniodawcy mają czasem tendencje do tworzenia natchnionej otoczki wokół kreatywnych projektów, które są związane z ich firmami. Nakłaniają do „wybuchania kreatywnością” i innych tego typu rzeczy. Jeżeli więc zdarza się Wam myśleć w ten sposób polecam nie wciągać w to Kreatywnych, ponieważ dla nich jest to po prostu wykonanie jakiejś tam kolejnej pracy, w danym stylu. Kreatywni patrzą na Wasz projekt na zimno - chcą zrealizować zlecenie tak dobrze, jak to możliwe, pragną w miarę bezstresowych warunków pracy i liczą na szybki przelew. Nie musicie wymagać od nich pasji, czy też uduchowionego zaangażowania w projekt. Jedyne, co się liczy to efekt i to powinno interesować Was najmocniej.



# Kreatywni potrzebują pieniędzy


Ogólnie przyjęta zasada w społeczeństwie głosi, że za pracę otrzymuje się pieniądze. Mimo to w wypadku zleceń kreatywnych zasada ta jest dość często naginana - zarówno na etapie zatrudniania freelancerów za zaniżone stawki, jak i w momencie, kiedy nadchodzi pora na zrobienie przelewu za już wykonaną pracę. Użyję teraz trochę już zużytego, ale jednak bardzo trafionego porównania. Kiedy idziecie kupić samochód najczęściej istnieje nikłe prawdopodobieństwo, że ktoś obniży dla Was cenę o połowę. Owszem - targowanie ceny w wypadku takiego produktu jest popularne, jednak pięćdziesięcioprocentowy rabat po prostu się nie zdarza. Dzieje się tak dlatego, że samochód - jako połączenie szkła, tworzyw sztucznych, metali, lakieru i innych materiałów stanowi namacalny nośnik swojej wartości. Jeszcze przed zakupem widzimy formę, która z tego wszystkiego powstała. Podoba nam się, a ponadto potrafimy wyobrazić sobie, że będziemy z jej pomocą jeździć przez powiedzmy dwa lata. Staje się dla nas w ten sposób jasne, że musimy dać za samochód tyle a tyle pieniędzy. Tu po raz kolejny pojawiają się wspomniane już wcześniej obrazy fabryki, którymi nasiąkamy przez całe nasze życie - czujemy pot i ciężką pracę ludzi, którzy pracowali nad samochodem, a następnie idziemy po kredyt, lub wyciągamy gotówkę z banku, jeżeli nią dysponujemy.


W wypadku produktu, jakim jest realizacja zlecenia kreatywnego sprawa wygląda trochę inaczej. Prototyp fabryki kreatywności nie istnieje w umysłach, sam pomysł jest czystą abstrakcją. Trzeba wyobrazić sobie, jak to będzie finalnie wyglądać i dlatego bardzo wielu potencjalnych klientów nie czuje najmniejszego obciachu w obliczu przedstawienia wykonawcy kontroferty pod postacią 50% zaproponowanej ceny. Inni nie czują obciachu wobec prób wyłudzenia takiej usługi za darmo. Jeżeli więc macie tendencje do takich rozwiązań pamiętajcie, że cena usługi kreatywnej - podobnie jak cena samochodu - nie bierze się znikąd. Składa się na nią między innymi czas potrzebny na realizację projektu, wykształcenie i lata doświadczenia wykonawcy, koszt materiałów i sprzętu potrzebnego do pracy, a także wiele innych czynników. W związku z tym nie można tak po prostu wymyślić sobie połowy zaproponowanej kwoty, ponieważ usługą kreatywną rządzą dokładnie te same prawa, które odnoszą się do wyceny samochodu, czy na przykład remontu, którego efektów - co zabawne - również od razu nie widać, ale z jakiegoś powodu mało kto proponuje budowlańcom 50% obniżki ceny.



# Darmowe projekty na próbę to wyzysk


Skoro jesteśmy już w temacie pieniędzy warto poruszyć kwestię, która po latach irytuje mnie wyjątkowo mocno, a są nią próby wyłudzenia od Kreatywnych próbnych projektów za darmo. Jasne jest, że możecie obawiać się, czy ktoś sprosta Waszym oczekiwaniom, albo boicie się czegoś innego. Mimo to nie proście nikogo o wykonanie pracy za darmo. Jeżeli chcecie sprawdzić możliwości podwykonawcy, po prostu umówcie się na jakąś próbną kwotę, ale niech to będzie praca za pieniądze. Zapytajcie sami siebie, czy chcielibyście pracować dla kogoś bezpłatnie - jestem przekonany, że nie. Ważna rzecz- kiedy umówicie się z kimś na projekt na próbę i będzie to tylko część stawki, nie wymagajcie otrzymania w tej cenie skończonego projektu, bo nie oto chodzi w tej zabawie. Na próbę oznacza sprawdzenie w oparciu o w miarę dopracowany szkic, czy Wasza współpraca będzie się układać i czy porozumiewacie się tym samym językiem. Nie bawcie się w kreatywny wyzysk - to po prostu nieetyczne.



# Domaganie się pokazania w portfolio dokładnie takiego projektu, jak ten, który chcecie zlecić


Musicie pamiętać, że portfolio nigdy nie jest studium konkretnych przypadków, lecz przykładem tego, jak Wasz wykonawca ogólnie myśli. Widać tam jego styl, wrażliwość, gust, smak, czyli wszystko, co potrzebne żeby sprawdzić, jak dana osoba widzi świat za pomocą własnego języka kreatywnego. Mimo to bardzo wielu zleceniodawców popełnia w pierwszym kontakcie podstawowy błąd, którym jest pokazanie w portfolio przykładu dokładnie takiego zlecenia, jakie ma zostać wykonane. O ile jest to projekt wizytówki pewnie nie będzie z tym problemu, ale jeżeli mówimy o produkcji muzyki zespołu, który składa się z dość egzotycznie dobranych instrumentów, wtedy sprawa trochę się komplikuje.


Z kreatywnością jest tak, że profesjonalizm nie wymaga korporacyjnego spędzenia dwóch lat na danym stanowisku tylko po to, żeby wykonać dane zlecenie. Osobiście uważam, że osoby kreatywne są w stanie podjąć się zupełnie nowych zleceń nawet jeżeli do tej pory robiły coś zaledwie podobnego. Naprawdę nie trzeba projektować wizytówek przez dwa lata, żeby świetnie zaprojektować Waszą. Jeżeli więc będziecie szukać osoby, która w przeszłości przez wiele lat robiła rzeczy dokładnie takie, jak ta, którą chcecie zlecić w tej chwili, możecie najzwyczajniej w świecie pominąć elastycznego i profesjonalnego Kreatywnego o doskonałym guście oraz wyczuciu i wybrać w zamian kogoś o zdecydowanie niższych kompetencjach twórczych. W efekcie finalnym może się okazać, że otrzymacie dużo gorszy, zwyczajny, mniej współczesny projekt, który będzie pozbawiony pierwiastka wyjątkowości.



Miłego dnia i udanej współpracy!


Kuba Łuka


Spodobał Ci się artykuł? Kliknij i zamów już teraz najnowszą książkę Kuby Łuki "Halo! tu kreatywność", która jest doskonałym przewodnikiem dla wszystkich, którzy korzystają z kreatywności każdego dnia - w pracy, w biznesie, a także w działaniach artystycznych!



Kuba Łuka. Halo! tu kreatywność. Okładka książki