Czasami trzeba zrobić coś takiego, czyli jak to się stało, że założyłem blog #Kreatywność

Aktualizacja: 20 maj 2020


Foto: Katie Luka



Parę dni temu nacisnąłem przycisk „opublikuj”, dzięki czemu strona #Kreatywność stała się aktywna i można ją od tej pory odwiedzać. Zanim to nastąpiło w moim życiu musiało wydarzyć się naprawdę wiele rzeczy, o których postanowiłem napisać krótki (mam nadzieję) tekst. Nic nigdy nie dzieje się bez powodu i taka też jest sama kreatywność. Wynika ona zawsze z jakiegoś tam wieloletniego nawarstwiania się najróżniejszych czynników, które zbierają się powoli na górkę. Ta przybiera coraz większe rozmiary i ostatecznie wpadamy na jakiś pomysł, który czasami udaje się zrealizować. #Kreatywność jest blogiem, który powstał stosunkowo szybko, zanim jednak do tego doszło, moja górka usypywała się z bardzo drobnych ziarenek naprawdę długo. Zapraszam do czytania!

#1 Początki

Stwierdzenie, że #Kreatywność ma korzenie w moim dzieciństwie może wydać się trochę napompowaną wizją, ale jednak jest w tym trochę prawdy. Urodziłem się w rodzinie artystów i od wczesnego dzieciństwa rozumiałem, że kreatywność jest istotna. Widziałem od podszewki, jak powstaje grafika warsztatowa, malarstwo i rysunek. Obserwowałem, jak makietuje się czasopisma, jak tworzy się okładki płyt, a trochę później widziałem, jak działa agencja reklamowa, czy raczej studio reklamy, bo w małym mieście na początku lat 90. trudno było o agencję reklamową z prawdziwego zdarzenia. Zwracam na to uwagę, ponieważ wiadomo powszechnie (a może nie wiadomo?), że bardzo wiele przekonań rodzi się już w dzieciństwie. Zaszczepiono mi jedno bardzo istotne - kreatywność może być sposobem na życie. Działa, ma się dobrze i można na niej zarabiać pieniądze.

#2 Początki, część druga. W świecie klocków Lego, z zabawkowym mikrofonem.

W związku z powyższym niespecjalnie pamiętam, żebym kiedykolwiek w życiu się nudził. Poza robieniem tego, co z reguły robią chłopaki, naprawdę dużo czasu spędzałem na rysowaniu i jednocześnie byłem absolutnym maniakiem klocków Lego. Maniak to może nawet za słabe słowo - byłem totalnym psychofanem, który spędził setki godzin na ogarnianiu własnych światów, konstrukcji, pojazdów i wszystkiego, co tylko można było zbudować z klocków. Prawdziwa zmiana nastąpiła, kiedy - jakoś tak niespodziewanie odkryłem grę na instrumentach. Ten etap życia kreatywnego rozpoczął się w dość specyficzny sposób. Z jakiegoś powodu moi rodzice (muszę ich kiedyś zapytać jak to się właściwie stało) sprezentowali mi pod choinkę taki totalnie amatorski mikrofon. To było mniej więcej w roku 1989 albo 1990, a ja miałem mniej więcej dziewięć lat. Z pomocą tego sprzętu zacząłem nagrywać na kasety muzykę, a ponieważ nie potrafiłem zupełnie na niczym grać, korzystałem z czego popadło. Kolejne kilkanaście lat spędziłem na tworzeniu muzyki, dla siebie, albo w najróżniejszych zespołach, aż do chwili kiedy - trochę niespodziewanie i zupełnie nieświadomie - zostałem pracownikiem branży kreatywnej. Napisałem wraz ze znajomymi muzykę do programu telewizyjnego „Dekoratornia”, który był puszczany w paru stacjach przez wiele lat i jakoś tak bardzo wiele rzeczy od tamtej pory zaczęło toczyć się w zupełnie innym kierunku, niż wcześniej.


Zaczęło, chociaż niekoniecznie to jeszcze wtedy zauważyłem.






#3 No dobra, ale co z tym blogiem?

No dobra, z tym blogiem było tak… Żartowałem, jeszcze nie powiem. Zanim doszedłem do bloga #Kreatywność musiałem spędzić trochę czasu (jakieś piętnaście lat) w branży kreatywnej i przewartościować sobie - naprawdę poważnie - parę tematów. Młodzi kreatywni w Polsce (pewnie w innych krajach również) borykają się z problemem braku poczucia wartości tego, co robią. Więc ja - żeby nie wyłamywać się za bardzo z szeregu - zafundowałem sobie taką wieloletnią, nisko wartościową podróż przez świat kreatywny. Wiecie jak to jest - inni są przecież lepsi ode mnie. Może kiedyś, może za jakiś czas będę wystarczająco dobry. Powtarzałem sobie wiele takich dziwnych historii, które będę z biegiem czasu powoli rozpracowywać na blogu #Kreatywność. Moja przypadłość miała oczywiście dość specyficzne objawy, ponieważ na tym etapie udawało mi się sprzedawać do TV całkiem sporo alternatywnych pomysłów, które miały szansę przeleżeć w szufladzie, a jednocześnie coraz częściej ocierałem się o świat reklamy i komercyjnych multimediów. Nie zmieniło to jednak faktu, że jakoś tak nadal nie byłem w stanie uwierzyć we własne moce kreatywne i przyznać, że wypadałoby robić to na trochę wyższym biegu. Dopiero po czasie doszedłem do tego, co opisałem w artykule: "Kreatywność nie lubi skromności".

#4 Ej, ale serio - co z tym blogiem?

Chodziłem kiedyś na wykłady na studiach do gościa, który przez całe zajęcia mówił nie na temat - możecie teraz przez chwilę poczuć się, jak na tych zajęciach. Różnica jest taka, że ja za chwilę dojdę do sedna - obiecuję. Zapomniałem wspomnieć, że od dziecka bardzo lubiłem pisać, ale… (o rany, będzie smutna historia?). Ale z jakiegoś powodu przestałem to robić i wróciłem do tematu dopiero na studiach doktoranckich, kiedy otworzyło się kilka możliwości opublikowania tekstów na papierze - w czasopismach i jednej książce. Pisałem i myślałem coraz więcej o tym, dlaczego i jak tworzy się muzykę. Pracowałem też równolegle nieustannie nad własnym procesem kreatywnym na gruncie muzycznym. W 2016 obroniłem doktorat, który był w dużej części naukową analizą procesu tworzenia muzyki elektronicznej - kulturowo-historycznym kontekście i tutaj wszystko się zmieniło. Jakoś w rok po obronie postanowiłem, że nadeszła pora na przerobienie pracy doktorskiej na postać książkową. Wziąłem wtedy telefon i zacząłem szukać kontaktu do najróżniejszych Artystów, którzy byli lub są związani w Polsce ze światem elektronicznych brzmień. Przeprowadziłem w ten sposób ponad dwadzieścia wywiadów, stworzyłem ponad trzystu-stronicową kobyłę (która leży na razie na półce i czeka na swój czas), a przy okazji założyłem pierwszy blog (Jest wreszcie to słowo!), który nazwałem „Inne Dźwięki”, a ten doprowadził bezpośrednio do założenia kolejnego, czyli właśnie „#Kreatywność”.

#5 Blog po raz pierwszy

W wakacje 2019 roku napisałem książkę o kreatywności (która ukaże się już jesienią 2020). Uzbrojony w parę nowych przemyśleń zacząłem kombinować i we wrześniu przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Stworzyłem na „Innych Dźwiękach” cykl krótkich rozmów o kreatywności, który nazwałem „W powiększeniu”, a który opowiada - słowami samego autora - o jednej wybranej piosence. Na pierwszy ogień poszedł wywiad z Kubą Traczem z Bass Astral x Igo, natomiast po piątej z kolei rozmowie (w ramach cyklu pojawiły się tam na przykład wywiady z Ralphem Kaminskym, czy Pawłem Górniakiem) dotarło do mnie wreszcie, że muzyka jest naprawdę spoko, tyle że sama kreatywność jest tematem, o którym trzeba opowiadać w dużo szerszym kontekście. Przeczuwałem to oczywiście od dawna, ale tak naprawdę dopiero w okolicach lutego 2020 roku przyznałem, że pora założyć coś zupełnie nowego i tak właśnie powstał blog „#Kreatywność”, który właśnie czytacie. Ponieważ miałem już trochę doświadczenia w blogopisaniu, zacząłem na swoim prywatnym fejsbuku testować kilka pomysłów na treści, a kiedy zażarły, zabrałem się za tworzenie zupełnie nowej strony i tak to jakoś szybko zleciało do momentu wciśnięcia przycisku „Opublikuj”.


#6 Blog po raz drugi, czyli po co mi to. A przede wszystkim - po co to Wam i jaką ma to dla Was wartość

Kiedy pisałem copy do bloga przyszło mi do głowy, że „#Kreatywność” to odważny blog dla Ludzi Kreatywnych. Dlaczego odważny? To bardzo proste. Nie wiem, czy zauważyliście, ale kreatywność to w powszechnym rozumieniu taka niezobowiązująca i najczęściej dziecięca zabawa wyklejankami. Kiedy przeszukuję polski internet w poszukiwaniu słowa kreatywność, najczęściej okazuje się, że zamykamy to słowo w zbiorze - takich około artystycznych - zabaw i zajęć dla dzieci (ewentualnie artystycznych, ale niekoniecznie zarobkowych działań dorosłych), co jest oczywiście totalnym zawężeniem tematu. To trochę, jakby jazdę samochodem zamykać gdzieś na etapie kursu prawa jazdy i to na placu, pomijając zupełnie wszystkie możliwe zastosowania samochodu i miejsca, w które można z jego pomocą dotrzeć. Prawdziwa kreatywność musi być postrzegana, jako coś, co obejmuje właściwie wszystkie sfery ludzkiego życia, a ponadto należy do niej podchodzić odważnie (co nie znaczy poważnie). Tak więc, odpowiadając na pytanie. Blog jest mi potrzebny, żeby opisać najróżniejsze oblicza i zastosowania kreatywności - od biznesu, po kulturę i sztukę. Potrzebuję go, bo czasem w życiu po prostu trzeba zrobić coś takiego! Wam natomiast jest niezbędny, żeby o tym wszystkim przeczytać i żeby poczuć, że w każdej chwili swojego życia znajdujecie się w potencjalnej pełni własnych kreatywnych możliwości. Czasem może tylko nie do końca w to wierzycie.


#7 Co znajdziecie na blogu?

Artykuły, rozmowy, E-booki - to tak na początek. Na chwilę obecną opublikowałem tam pierwsze trzy teksty: „10 mitów kreatywności, które powtarzamy każdego dnia”, „Kreatywność nie lubi skromności. Jak odnaleźć poczucie własnej wartości i zakomunikować je światu” oraz „Natural Born Home Office Bitch, czyli jak kreatywnie spędzić czas na Home Office”. Ponadto możecie pobrać na stronie bezpłatny E-book „25 Kreatywnych Wskazówek. Jak rozwijać Kreatywność w lepszych i gorszych czasach”, do czego gorąco zachęcam. Z zapowiedzi: w niedalekiej przyszłości pojawi się tutaj pierwszy wywiad o kreatywności, z moją wieloletnią przyjaciółką dr Izabelą Kopaniszyn, psycholog transpersonalną, life coachem, założycielką Nelumbo Institute i Fundacji 108, który ukaże się równocześnie jako tekst i jako podcast. Rozmowa jest naprawdę ognista i wywrotowa, tak więc warto na nią poczekać! Mam nadzieję, że będziemy widywać się często!

Życzę miłego dnia, Kuba Łuka